<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Świadectwo godne Himmlera">
<author_1="KAL.">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="5">
<date="1951-05-19">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W Dalacie (w tej części Vietnamu, której nie wyzwoliła jeszcze armia ludowa) zginął znienawidzony przez cały naród szef kolonialnych władz bezpieczeństwa, t.zn. okupacyjnego gestapo, Haaz. Wyrok śmierci za szczególne okrucieństwa wobec ludności wydał nań vietnamski sąd ludowy, a wykonali go członkowie patriotycznego ruchu vietnamskiego.
W pięć godzin potem dowództwo francuskiego korpusu ekspedycyjnego rozstrzelało bez sądu 20 Vietnamczyków, w tym 10 kobiet. Ludzie ci ze śmiercią francuskiego gestapowca Haaza nie mieli nic wspólnego — znajdowali się od dawna w więzieniu, rzekomo za sprzyjanie ruchowi partyzanckiemu. Oprawcy wyprowadzili ich z więzienia i ogłosili, że więźniowie zostają rozstrzelani jako zakładnicy.
Zakładnicy — znamy dobrze to pojęcie, którego „legalność” usankcjonował Hitler. I u nas ginęli za czyny nie popełnione zakładnicy, ludzie schwytani przypadkowo czy też „podejrzani” przez gestapo. I u nas za jednego kata hitlerowskiego, którego łapy były czerwone od krwi Polaków, mordowano kilku, kilkudziesięciu, nawet kilkuset ludzi.
Branie i zabijanie zakładników zostało w procesach norymberskich napiętnowane jako jedna z najcięższych zbrodni wojennych.
Ale w parę zaledwie lat po procesach norymberskich imperialiści, kolonialni wielkorządcy amerykańscy, angielscy i francuscy stosują w krajach, które nie wyzwoliły się jeszcze spod ich jarzma, takie same bezprawne, okrutne i nieludzkie metody, jak niegdyś hitlerowscy okupanci. 20 rozstrzelanych zakładników w Vietnamie — to tylko jeden przykład. Tak samo giną członkowie ruchu narodowo-wyzwoleńczego na Malajach, tak samo, jak niegdyś my, cierpi na Malajach ludność cywilna — przecież labourzystowski rząd brytyjski ustanowił na terenach objętych partyzantką nagrody pieniężne za każdego „zabitego czy żywego Malajczyka”.
Godny następca Mac Arthura, generał Ridgway, depeszował w marcu br. do swego podwładnego, generała Ferenbaugha: „Mamy tylko jeden cel — zabijać Chińczyków. Postaraj się pan o jakieś fotografie tej hołoty, którą bierzemy do niewoli. Pokaż pan zdjęcia naszym żołnierzom i zapytaj: Czy trudno zabijać takich ludzi?”
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>